Co się wydarzy jeśli zjesz swój krem do opalania?

Nie będziemy dywagować o tym co się stanie po spożyciu pachnącego kremu jako majonezu lub masła. Wystarczy, że pisaliśmy o tym, co się może stać jeśli smarujesz skórę kremem z filtrem. A że wszyscy szalenie boją się słońca i raka skóry, zaopatrują się w preparaty wątpliwej jakości. Zatem czy nie lepiej i prościej krem przeciwsłoneczny zażywać doustnie bez żadnych skutków ubocznych?

Dobra wiadomość jest taka, że można chronić skórę przed promieniami UV od środka. Naukowcy wyodrębnili kilka składników odżywczych, które chronią skórę przed poparzeniem słonecznym.

Co zamiast kremu do opalania?

Astaksantyna

To przeciwutleniacz o wielkiej mocy, który chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem UV. W dużym uproszczeniu ten antyutleniacz chroni komórki przed wolnymi rodnikami, które niszczą nasze zdrowe komórki.

Astaksantyna jest produkowana przez mikroalgę Haematococcus pluvialis, dzięki której same nie ulegają zniszczeniu przez UV. Taki mechanizm przetrwania, a dla nas, ludu północnego z jasnymi włosami i skórą koloru papieru, oznacza to, że możemy się opalać ciut dłużej, a robiąc to z głową nie doczekać się czerwonej, piekącej skóry.

Astaksantyna w przeciwieństwie do kremów blokerów przepuszcza do skóry promienie UVB, dzięki czemu nie hamujemy naturalnej produkcji witaminy D podczas ekspozycji na promienie słoneczne.

W badaniach, które ufundowała Cyanotech Corporation, zmierzono jak zachowuje się skóra bez suplementacji oraz po 2 tygodniowej suplementacji astaksantyny (podawano 4 mg dziennie). Skóra czerwieniała wolniej po suplementacji. To jest bardzo przekonujący argument za tym, aby taką „kurację” przeprowadzić!

Ponadto zauważono, że przyjmowanie tego przeciwutleniacza doustnie (6 miligramów) oraz miejscowo (2 mililitrów) dziennie przyczyniło się do zmniejszenia zmarszczek i plam starczych, skóra stała się bardziej elastyczna, miękka, nawilżona i napięta. Efekty były zauważone po 8 tygodniach. Wow! (Źródło na samym dole)

Astaksantyna taka lub taka wydaje się ok!

Witamina D

Wiecie, że im wyższe stężenie witaminy D3, tym mniej podatni jesteśmy na raka skóry? A całkowite unikanie słońca może wbrew pozorom do takiego raka doprowadzić (potwierdzenie). Ludzie pracujący na zewnątrz mają mniejsze szanse zapadnięcie na raka skóry, niż ludzie pracujący w budynkach. O zgrozo!

Dlatego bardzo poważnie powinno się podchodzić do optymalizowania stężenie witaminy D, która chroni przed rozwojem raka i innych chorób w ogóle. Ludzie, którzy wystawiają się na słońce, nie chowają się przed nim, żyją dłużej.

Omega 3 i omega 6

Również kwasy omega 3 chronią skórę przed poparzeniem (bo tego się wszak boimy w kontakcie ze słońcem). Dlatego warto zadbać przede wszystkim o prawidłowy stosunek omegi 3 do omegi 6. Mamy niestety tendencję do spożywania nadmiernej ilości omega 6 względem (prawidłowy stosunek omega 3 do omega 6 to 1:2). Zatem można się suplementować dobrej jakości kwasem, ale chyba niewiele to da jeśli będziemy się zajadać olejami roślinnymi (głównym źródłem omega 6), które rujnują ten prawidłowy stosunek. Bo omega 3 działa przeciwzapalnie.

Likopen

Lipoken nie jest tak spektakularny w działaniu jak astaksantyna, ale także działa jak krem przeciwsłoneczny od środka.
Włączenie do codziennej diety 10 g oliwy z oliwek z 40 g pasty pomidorowej u osób z tendencją do poparzeń słonecznych w ciągu 10 tygodni, zmniejszyło o 40% zaczerwienienia popromienne.

Witamina E

Witamina E w połączeniu z witaminą C chroni skórę przed uszkodzeniem. Najlepszym źródłem witaminy E (w jej 8 typach) jest oczywiście jedzenie. Jeśli potrzebujesz dodatkowej suplementacji, musisz bacznie czytać skład ponieważ nie chcesz łykać syntetycznej witaminy pozyskiwanej z petrochemicznej mieszaniny. Na opakowaniach syntetyczna witamina E oznaczana jest jako alfa-tokoferol lub dl-alfa-tokoferol, natomiast naturalna jako d-alfa-tokoferol. Więc jeśli już – koniecznie sięgaj po naturalną wersję np. po taką.

Niestety, opis na opakowaniu „naturalna”, nie zawsze jest zgodny z prawdą… Długotrwałemu stosowaniu syntetycznej witaminy E przypisuje się tak paskudne konsekwencje jak wzrost guzów w mózgu (zaobserwowano to u myszy).

Zielona herbata (moja ulubiona)

Fani zielonej herbaty powinni się właśnie ucieszyć, ponieważ zawarte w niej antyoksydanty powodują, że skóra rumieni się wolniej. Regularne popijanie naparu obniża ryzyko poparzenia słonecznego, a by wzmocnić działanie warto dodać do niej trochę soku z cytryny. Witamina C, zawarta w cytrynie, poprawia biodostępność antyoksydantów, które de facto chronią naszą skórę przed uszkodzeniami.

Czy próbowaliście matchy? To taki mercedes wśród zielonych herbat. Poza tym świetnie smakuje na zimno i jest wiele sposobów na jej podanie.

Ochrona skóry zaczyna się od środka

Gdyby groził* mi kilkutygodniowy urlop w Grecji czy innych Włoszech, popijałabym zieloną herbę w stylu ice tea , zaopatrzyłabym się w kilka dobrej jakości suplementów, kapelusz (hmm całkiem fajny kapelusz już w sumie mam), lekkie bawełniane koszule z długim rękawem i za pomocą takich to „kremów” chroniłabym swoją skórę przed poparzeniem.

*Oczywiście, gdyby mi groził byłabym wielce szczęśliwa.

Nie unikam słońca, ale pilnuję, aby skóra się nie czerwieniła. Nie smaruję ani siebie ani dziecka żadnym kremem.

Ochrona skóry zaczyna się od środka i jak widzicie jest wiele pokarmów, które pomagają nam chronić nasz największy organ – skórę. Słońce nie jest naszym wrogiem, dlatego zakładnie rycerskiej zbroi może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Nie bójmy się słońca, ale korzystajmy z niego mądrze. Co przez to rozumiem? Kiedy skóra zaczyna się zaczerwieniać chowamy się w cień lub wkładamy ubranie z długim rękami.

Czy używasz kremów z blokerami? Unikasz słońca? Jak chronisz skórę swoją i bliskich?

Ps. Mam ogromną prośbę – polub mój blog na Facebooku, Twitterze, Bloglovin, LinkedIn lub Feedly. W każdym z nich wpisując Olcha Sosnowa znajdziesz mój kanał. Czy możesz to dla mnie zrobić? Bądźmy na bieżąco.

Źródła http://www.cyanotech.com/pdfs/bioastin/batl33.pdf; http;s://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC3257702/; https://stm.sciencemag.org/content/6/221/221ra15;

Wyjaśnienie w celu uniknięcia nieporozumienia

Wszystkie informacje znajdujące się na tym blogu tworzone są na podstawie wysokojakościowych źródeł, mają wartość jedynie poznawczą. Jeśli decydujesz się na wprowadzenie w życie którejkolwiek porady (cieszę się), robisz to na swoją odpowiedzialność (bo z natury tacy jesteśmy). Nie jestem lekarzem, dlatego wykorzystując informacje znalezione na olchasosnowa.pl, konsultuj się  z lekarzem lub farmaceutą. Ja mam jedynie inklinacje ku znachorsku, a ci jak wiadomo, pogrążeni zostali na kartach starożytnych ksiąg.

(Visited 70 times, 1 visits today)
Podobało się? Podziel się tym tekstem z innymi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.