Dlaczego dzieci potrzebują brudu?

Wiecie, że ogrodnicy żyją dłużej? Chodzi prawdopodobnie (lub między innymi) o brud. O zdrowy brud, który znajduje się w glebie.

Dziś wszystko jest sterylne, antybakteryjne i zdezynfekowane. Do tego też dąży większość rodziców – aby ich dziecko w takiej czystej atmosferze mnożyło swe komórki (znaczy się rosło). Ale czy jesteśmy dzięki temu bardziej odporni, mniej chorowici?

Nie.

Alergie, choroby autoimmunologiczne i problemy z jelitem (zwłaszcza u dzieci) są odpowiedzią na powszechną sterylizację otoczenia. Natomiast kontakt z dobrymi bakteriami jest ograniczany. Oczywiście nie wszyscy lekarze i naukowcy się z tą tezą zgadzają. Wiadomo.

No dobra, to skąd te dobre bakterie mają pochodzić i gdzie się ukrywać? Fermentowane jedzenie i dobre probiotyki. Tam są i to jest ich świetne źródło. Ale brakuje im jednej rzeczy – SBO (Soil-Based Organisms), czyli mikroorganizmów pochodzących z ziemi. Bakterie urzędujące w glebie zawierają silniejsze szczepy, które przechodzą przez nasz układ trawienny i potrafią przynieść nam wiele korzyści. Niestety nie wszystkie szczepy znajdujące się w jedzeniu lub w probiotykach mogą poszczycić się taką odpornością. I nie wszystkie warzywa hodowane są w glebie o bogatej zawartości bakterii, przeciwutleniaczy i innych pożytecznych mikro żyjątek. Większość niestety nie.

Dlaczego brud jest ważny dla dzieci?

Dlaczego dzieci potrzebują brudu

Małe dzieci poznają świat przez usta. I jest to zapewne prawda, ale ich instynktowne i nagminne wkładanie wszystkiego do buzi ma jeszcze jeden bardzo ważny aspekt. W ten sposób budują swój układ odpornościowy. Niemowlęta kontaktując się z otaczającym światem (lizanie podłogi, kamieni, w zasadzie wszystkiego) nie tylko trenują ten układ, ale uczą go jak ma reagować.

Skąd wiadomo, że to działa? Dzieci wychowujące się na wsi lub w towarzystwie psa mają mniej alergii. Nie jest to moja obserwacja, a wynik badań.

Zwłaszcza niemowlęta potrzebują kontaktu z brudem (i mają ku niemu ciągoty, potwierdzi to pewnie większość rodziców).

Czy mleko matki ma związek z glebą?

Mleko matki nie dostarcza wystarczającej ilości żelaza (mi.in bakterie E.coli do rozwoju potrzebują żelaza, stąd niewielka ilość żelaza w mleku ma swoje ważne przyczyny) i dlatego po 6 miesiącu życia potrzebują dodatkowych źródeł żelaza, czyli oczywiście jedzenia. Ale nie tylko. Małe dzieci „uwielbiają” brud, tym bardziej, że spędzają sporo czasu na podłodze, i jest on im bardzo potrzebny do prawidłowego rozwoju układu odpornościowego. Dlaczego niemowlaki wszystko pakują do buzi? A już zwłaszcza okruchy, śmieciuchy, które im się nawiną, piasek, kamienie?
I przechodzimy do sedna. Ziemia to naturalne miejsce do zabawy i dzieci czerpią z niej to co dla nich najlepsze. Czerpią, badania to potwierdzają.

Co zrobić, aby dziecko miało wystarczająco duży kontakt ze zdrowym brudem?

Nie myć go. Żartuję.

Posypywać obiad szczyptą gleby. To też żart.

Zachęcać dziecko, w tym raczkujące, do zabaw na zewnątrz, boso, na ziemi, co do której mamy pewność, że nie była przedmiotem oprysków lub innych chemikaliów. Piękne, wymuskane trawniczki powinny wzbudzać zaniepokojenie ; )

Jeśli pod ręką nie macie kawałka normalnej ziemi, udajcie się z wiaderkiem do znajomych po organiczną ziemię (jak to dziwnie brzmi, jakby ziemia była nieorganiczna), wrzucacie tam zabawki, albo robicie z tego błotko i pozwalacie na taplanko. Wystarczy balkon albo podłoga, którą można z łatwością wyczyścić (pozdrawiam wszystkie kochane perfekcjonistki!!).

Tak, dziecko się pobrudzi.

Tak, dziecko będzie to wkładało do buzi.

I o to w tym chodzi.

Dlaczego dzieci potrzebują brudu

Starsze dzieci zachęcajcie do ogrodnictwa, zabawy w błocie, podjadania świeżo wyrwanych warzyw (kto podjadał małe marchewki prosto z ziemi?).

Poza sezonem letnim – kiszona kapusta, ogórki i inne warzywa, poza tym kombucha, kefir wodny i tzw woda spod ogóra, sok z kapusty. Ponoć ukisić można wszystko, tak przynajmniej mówi ta książka. A więc do dzieła!

Zerknijcie też na wpis o tym jak poprawić zdrowie dzieci.

Przekonuje Was ten wpis? Będziecie inaczej teraz patrzeć na śliniące wszystko niemowlaki? Szczerze mówiąc po zbadaniu tematu, z uśmiechem patrzę na moje dziecko liżące kamienie i paplające się w kałuży.

Uwaga…

Jeśli chcecie być na bieżąco informowani o nowych wpisach, podglądać moje fascynacje i korzystać z prozdrowotnych polecajek wygrzebanych ze znachorskich czeluści internetów, zachęcam Was do polubienia mojej strony na Facebooku

Możecie też czytać mojego bloga w serwisie Bloglovin’ i w aplikacji Feedly, z których sama chętnie korzystam, bo wszystkie ulubione blogi mam za jednym kliknięciem.

Wyjaśnienie w celu uniknięcia nieporozumienia

Wszystkie informacje znajdujące się na tym blogu tworzone są na podstawie wysokojakościowych źródeł, mają wartość jedynie poznawczą. Jeśli decydujesz się na wprowadzenie w życie którejkolwiek porady (cieszę się), robisz to na swoją odpowiedzialność (bo z natury tacy jesteśmy). Nie jestem lekarzem, dlatego wykorzystując informacje znalezione na olchasosnowa.pl, konsultuj się  z lekarzem lub farmaceutą. Ja mam jedynie inklinacje ku znachorsku, a ci jak wiadomo, pogrążeni zostali na kartach starożytnych ksiąg.

 

Źródła 1 ,2, 3, 4

(Visited 60 times, 1 visits today)
Podobało się? Podziel się tym tekstem z innymi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *