Jak to możliwe, że zaczęłam (pod)jadać słodycze?

Od czerwca 2018 roku nie jadłam słodyczy aż do maja 2019. Przyszła Wielkanoc i choć sama upiekłam JEDNO ciasto, wokół pojawiły się serniki i paschy, jakieś zające, czekoladki, na które jeszcze kilka miesięcy temu patrzyłam BEZNAMIĘTNIE. No nie robiły na mnie żadnego wrażenia. A dziś słyszę ich głosy i wesołe zaczepki. Nie, nie to nie jest schizofrenia. Więc zżarłam kilka czekoladek i ciasta więcej niż planowałam. I wcale nie uważam, że „mój organizm się tego domagał”. Absolutnie nie. Ja chyba nawet wiem co się wydarzyło.

Dlaczego chce nam się żreć słodycze?

W wielkim skrócie. Zachcianki na „coś słodkiego” mogą wskazywać na niedobory pokarmowe i zaburzone działanie hormonów leptyny i serotoniny.

Jednym z najczęstszych niedoborów manifestujących się niepohamowaną skłonnością do słodkiego jedzenia jest brak magnezu, który potrzebny jest m.in. do regulacji glukozy i insuliny. A dziś niemal każdy ma problem z odpowiednim poziomem magnezu. Podobnie jest z cynkiem.

Również problemy ze snem sprawiają, że musimy się stymulować cukrem. No i oczywiście stres, zwłaszcza jeśli długotrwale obciążaliśmy nim nadnercza.

Cukier jest używką i uzależnia, tak jak alkohol (zajrzyj tu koniecznie, bo są tam całkiem sensowne rzeczy, które mogą pomóc w wyjściu ze słodkiego uzależnienia).

No dobrze to co się wydarzyło?

Się wydarzył wielki post, a z nim ryże, ziemniaki i inne węglowodany. Czyli wegańska dieta.

Weźcie kawałek białka i dodajcie do tego dobry tłuszcz, przyprawcie to smacznie i zjedzcie, najedzcie się. Gwarantuję, że po takim posiłku nie będziecie myszkować po szafkach w poszukiwaniu czekoladek i ciastek. Zacznie się produkcja serotoniny.

Mój największy ból

Niektórzy nie jędzą słodyczy, aby trzymać rozmiar 38 czy tam 44, a niektórzy nie lubią słodkiego. Moja największa motywacja to zęby i jelita. Chociaż można to sprowadzić do jednego – jelita, bo tam się wszystko zaczyna, no i kończy też w zasadzie.

Wiem, że moje jelita nie mają wymarzonego mikrobiomu, bo gdyby miały, nie miałabym wykrytych przeciwciał w badaniu ANA (badanie krwi, które wykrywa przeciwciała autoimmunologiczne, to jedna z najszybszych form wczesnego rozpoznania choroby autoagresywnej). Więc zawalając je cukrem, utrudniam rehabilitację mikroflory. Bo jak wiemy cukier (nie tylko ten ze słodyczy) karmi bakterie niekorzystne, które biorą górę nad tymi potrzebnymi, „dobrymi”.

Zęby to dieta. Kto nie wierzy niech sam zajrzy w swoją paszczę i zrobi prosty rachunek – czy dieta jego/jej jest bogata w zdrowe tłuszcze i witaminy w nich rozpuszczalne (A, D, E, K) i jak często bywa na fotelu dentysty albo raczej, który ząb jest nadal cały?

Nie grozi mi ortoreksja, czyli całkowite zafiksowanie się na diecie, przesiewanie każdego produktu pod kątem zdrowia i strach przed niezdrowym jedzeniem. Choć osoby, które dietami się interesują są na to bardzo podatne. I choć dbanie o zdrowe pożywienie, interesowanie się jego jakością jest ważne i potrzebne, to nie może być naszym centrum. Takie podejście to wręcz ideologia. Ideologia zdrowego jedzenia.

Zasada 80/20

Znacie ją? Polega na tym, że 80% naszego jedzenia jest zdrowe, a pozostałe 20% mniej. Ten margines jest bardzo pojemny, przyznajcie? Czy do tych 20% zaliczyć można słodycze, alkohol, rafinowane tłuszcze i inne przetworzone cuda? Yyy tak. Moim zdaniem 20% to bardzo dużo, dlatego ja sobie to modyfikuję do 10-5%. Nie zamieniam jedzenia na procenty, robię wyjątki raz na jakiś czas, choć ostatnio za często… Poza tym jeśli już po coś sięgamy, niech to będzie pierwszej jakości. Zamiast tanich ciastek – domowe z bakaliami, zamiast krówek – własne tofi.

Macie ciągotki do słodkości? Jak radzicie sobie z nimi?

Wyjaśnienie w celu uniknięcia nieporozumienia

Wszystkie informacje znajdujące się na tym blogu tworzone są na podstawie wysokojakościowych źródeł, mają wartość jedynie poznawczą. Jeśli decydujesz się na wprowadzenie w życie którejkolwiek porady (cieszę się), robisz to na swoją odpowiedzialność (bo z natury tacy jesteśmy). Nie jestem lekarzem, dlatego wykorzystując informacje znalezione na olchasosnowa.pl, konsultuj się  z lekarzem lub farmaceutą. Ja mam jedynie inklinacje ku znachorsku, a ci jak wiadomo, pogrążeni zostali na kartach starożytnych ksiąg.

(Visited 86 times, 1 visits today)
Podobało się? Podziel się tym tekstem z innymi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.