Pokolenie antybiotykożerców a flora bakteryjna u noworodka

Od 2014 roku dostępny jest film Microbirth. Dostępny to dość odważne słowo, bo ja, a potem mój mąż, guglaliśmy internety i nie znaleźliśmy go online (można go kupić 🙂. [edit 2018] Obejrzałam go na YouTubie, może jeszcze tam jest 🙂 Jego twórcy, Toni Harman i Alex Wakeford, dziennikarze, a prywatnie także rodzice, grzebią we florze bakteryjnej noworodków. Dokopali się do bardzo ciekawych, nieznanych powszechnie badań i naukowców zajmujących się bakteriami i ich wpływem na rozwój małego dziecka. Ale także oddziaływaniem mikrobiomu na występujące licznie choroby cywilizacyjne.

Wywiad z Toni niesamowicie mnie natchnął i postanowiłam też pogrzebać. Dlaczego? Według wielu naukowców zła flora bakteryjna odziedziczona w czasie porodu, nie poprawiana, normowana w czasie pierwszych lat życia dziecka, może prowadzić do schorzeń takich jak cukrzyca, choroby serca czy otyłość.

O czym będzie wpis? Jak kolonizować florę bakteryjną u noworodka. Co może zrobić mama i tata, aby wspierać proces budowania korzystnej flory u swego dziecka? Ale najpierw nieco banalny wstęp.

Ostrzegam, że padnie tu wiele zabawnych słów takich jak pochwa, kanał rodny.

Skąd się biorą moje bakterie?

Aby żyć potrzebujemy bakterii wewnątrz i na zewnątrz. Dziecko znajdujące się w wodach płodowych przebywa w sterylnym środowisku i dopiero podczas porodu, kiedy zaczynają odchodzić wody, przez kanał rodny przenikają pierwsze bakterie (istnieją przesłanki, że może to nastąpić nawet nieco wcześniej).

Skupię się na porodzie siłami natury, gdyż poród operacyjny wymagałby osobnego artykułu.

W czasie porodu dziecko przechodząc przez kanał rodny zostaje „namaszczone” bakteriami matki, zarówno dobrymi jak i niekorzystnymi. Jeśli szczepy pozytywne dominują nad negatywnymi, dziecko będzie dobrze trawić pokarm, jego system immunologiczny będzie trzymał w ryzach patogeny, układ odpornościowy będzie działał prawidłowo, a jelita będą produkowały witaminę K2. A jeśli bakterie patogenne przeważą? Często objawia się to kolkami, biegunkami, a w dłuższej perspektywie mogą to być poważne choroby.

Długoterminowe konsekwencje dysbiozy jelit u noworodka mogą obejmować alergie, astmę, zwiększoną podatność na infekcje, choroby zapalne jelit, cukrzycę, otyłość i raka jelita grubego.

Olmstead, Snodgrass, Meiss and Ralston:  Micrometabolic Imprinting in Infancy

Więc pomimo powszechnego przekonania, że wszystko w promieniu 100 km od naszego noworodka powinno być wypucowane, wyparzone lub owinięte w folię, wprowadzanie bakterii jest bardzo ważnym krokiem w promowaniu zdrowia dziecka. Ale nie byle jakich bakterii! Dobrych bakterii!!

Co na to matki i ojcowie, pokolenie dzisiejszych 20, 30latków, którzy na infekcje wirusowe dostawali antybiotyki (tak, ja też)? Stres, nieodłączny kompan od przedszkola, śmieciowe żarcie (pielgrzymki do Maka, kto ze szkoły pamięta?), słodkie bułki na sniadanie. W związku z tym nie można z góry założyć, że kanały rodne dzisiejszych ciężarnych (i przyszłych) są wypełnione pożytecznymi bakteriami (włączając mnie). A co matka najlepszego może dać na starcie dziecku? Piękny prezent, pięknie skolonizowany kanał rodny 🙂 (proszę, nie pukajcie się w czoło).

Domowe sposoby na kolonizację dobrych bakterii przed porodem

flora bakteryjna u noworodka

Mamy, pewnie to już wiecie:

Ale tego być może jeszcze nie:

  • do szpitalnej torby koniecznie zapakuj koc, pieluszki tetrowe lub prześcieradło na którym śpicie. Ale nie świeżo wyprane i odkażone. Niech to będzie koc, którego używacie na codzień, aby Wasze bakterie domowe były na nim. Po co? Jeśli rodzisz w szpitalu, to wiedz, że to nie jest miejsce o sprzyjających warunkach bakteryjnych. Dzidziuś powinien z każdej strony być przede wszystkim otaczany sprzyjającymi mu bakteriami, z jego otoczenia (a raczej otoczenia mamy i taty). Taki koc czy prześcieradło przyda się zwłaszcza przy cesarce. Noworodek powinien być nim owinięty i trafić na skórę mamy, bez innych przystanków. Mówię jak potłuczona? To się już praktykuje. Podejrzewam, że w większości polskich placówek lekarz ofukał by rodziców. To osobny temat, więc skonkluduję to jednym zdaniem. Jeśli rodzisz – swoje dziecko – i nie ma zagrożenia życia, jako matka masz pełne prawo decydować czy będzie owinięte w Twój koc.
  • Karm piersią! Jeśli to tylko możliwe. Siara, czyli pierwsze mleko to przede wszystkim pokarm dla bakterii! Niemowlęta karmione piersią mają lepsze szczepy bakteryjne (przeważają bifidobaterie) od niemowląt karmionych mlekiem modyfikowanym (bardziej przypadkowa mieszanka Bacteroides, gronkowców, E. coli, Clostridia i bifidobakterii).

flora bakteryjna u noworodka

  • Nie kąp dziecka za często. Noworodek ma dobre i złe bakterie na całym ciele, na oczach, ustach, uszach. W mleku matki dostarczane są przeciwciała, które walczą ze złymi bakteriami (czy to nie wspaniałe?). Jeśli miks bakterii zostanie zmyty i dajmy na to, dziecko będzie owinięte ręcznikiem z nowym zestawem patogenicznych bakterii, trzymanie w ryzach bakterii niekorzystnych stanie się utrudnione. Dziecko musi przekazać mikrobiomy matce i dopiero po zapoznaniu się z nimi przez nią, jej organizm wytworzy przeciwciała. W pierwszych dobach warto unikać takich perturbacji. Poza tym świat nauki podejrzewa, że maź, która oblepia noworodka nie bez przyczyny jest lepka – dzięki tej właściwości bakterie lepiej trzymają się skóry dziecka.

A więc masz pozytywny GBS

Chciało by się teraz powiedzieć ta-dam. Tyle w temacie porodu siłami natury. Ale. Niektóre mamy (między 1/3-1/4 kobiet ciężarnych w trzecim trymestrze) mają w kanale rodnym paskudną bakterię – paciorkowca z grupy B (GBS). Przed porodem podaje się kobiecie antybiotyk (można odmówić, ale ryzyko zakażenia dziecka, choć wynosi kilka procent szans, istnieje i takie zakażenie może mu przynieść sporo problemów). I wtedy cała dieta ciążowa, budowanie flory bakteryjnej, wszystko to na nic. Bo antybiotyk.

Istnieją pewne naturalne, bezpieczne sposoby na pozbycie się niechcianego lokatora, ale o tym, jeśli będzie taka wola z Waszej strony, innym razem. Więc nie wszystko stracone!

Poród domowy a flora bakteryjna noworodka

flora bakteryjna u noworodka

Poród w szpitalach to bardzo nowatorska sprawa, bo zdaje się dopiero XX wiek to zapoczątkował. Porody odbywały się w domu, w naturalnych dla matki warunkach, w znajomym kurzu, znajomym brudzie – otoczeniu, w którym mikrobiom rodzącej wykształtował się. Oznacza to, że bakterie znajdujące się w jej pochwie i specyficzne składniki w pokarmie są zaprojektowane tak, aby dopasować się do otoczenia. Jeśli w trakcie porodu mama zmienia otoczenie (czytaj jedzie do szpitala), napotyka tam nowe środowisko drobnoustrojów i niestety nie wie, jak wpłynie ono na jej nowonarodzone dziecko.

Nie demonizuje porodów w szpitalu, bo często nie da się ich uniknąć. Sama też rodziłam w szpitalu. W naszym kraju porody domowe widziane są jako fanaberie, niepotrzebne narażanie dziecka na komplikacje. Tymczasem większość porodów może odbywać się w warunkach domowych. Najbardziej sprzyjających dziecku i matce. Minimalizuje się patogenne ryzyko (np. zakażenie gronkowcem), flora bakteryjna noworodka stabilizuje się i skupia na możliwie najlepszym wykonywaniu swojej pracy, zamiast na ciągłym dostosowywaniu się do otoczenia.

Niektórzy naukowcy polecają też wstrzymanie odwiedzin noworodka przez pierwszy tydzień przez gości. Noworodka powinni dotykać i całować rodzice (znów transfer bakterii), nowi ludzie = nowe bakterie, myślę, że już wiecie z czym się to wiąże 🙂

I już za koniec, pytanie. Czy Wasi lekarze w trakcie prowadzenia ciąży lub w ogóle w czasie wizyt nieciążowych, tłumaczyli kwestie mikrobiomu matki i dziecka? Czy uważacie, że powinno się o tych kwestiach mówić więcej? Jak wygląda Wasze doświadczenie w transferze bakterii dla niemowlaka? Robicie coś specyficznego?

Źródła http://www.klaire.com/images/InfantGIMicroflora.pdf; http://www.gentlebirth.org/archives/gbs.html#New; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4350424/; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4464665/

Wyjaśnienie w celu uniknięcia nieporozumienia

Wszystkie informacje znajdujące się na tym blogu tworzone są na podstawie wysokojakościowych źródeł, mają wartość jedynie poznawczą. Jeśli decydujesz się na wprowadzenie w życie którejkolwiek porady (cieszę się), robisz to na swoją odpowiedzialność (bo z natury tacy jesteśmy). Nie jestem lekarzem, dlatego wykorzystując informacje znalezione na olchasosnowa.pl, konsultuj się  z lekarzem lub farmaceutą. Ja mam jedynie inklinacje ku znachorsku, a ci jak wiadomo, pogrążeni zostali na kartach starożytnych ksiąg.

 

(Visited 717 times, 4 visits today)
Podobało się? Podziel się tym tekstem z innymi 🙂

6 Replies to “Pokolenie antybiotykożerców a flora bakteryjna u noworodka”

    1. Można to zwalczyć m.in. czosnkiem, olejem kokosowym, z diety całkowicie usunąć cukier. Postaram się dać bardziej wyczerpującą odpowiedź wieczorem.

      1. Jedz jak najwięcej kiszonek, czosnek (np 2 ząbki dziennie), czosnek można też stosować dopochwowo (np na kilka godzin dziennie, są też kobiety które aplikują sobie raz na jedną noc – oczywiście nie przekrojony, tylko obrany ząbek, ostrożnie z tym bo nie wiem jaka jest Twoja wrażliwość), stosuj probiotyk dopochwowo (dedykowany) i doustnie. Olej kokosowy miejscowo (czyli dopochwowo) i 2 łyżki dziennie z pożywieniem. Pij witaminę C – codziennie. Dodatkowo pij ocet jabłkowy, najlepiej domowy jeśli masz (oczywiście rozcieńczony) i stosuj płukanki z niego (w rozcieńczeniu, na moim blogu znajdziesz wpis o tym). Po 2 tygodniach takiego podejścia powtórz badanie. GBSa można się w ten sposób pozbyć i ominąć antybiotyk przy porodzie

  1. Wow ten artykul jest niesamowity i ogolnie caly Twoj blog. Odpowiedz na wszystkie moje pytania polaczona w calosc.
    No i wlasnie jak zbudowac zdrowa flore 6 miesieczniaka-karmionego piersia, ale mamy, ktorej wchlanianie z jelit ma mega zaburzona funkcje. No i mala wyskoczyla ze mnie z wodami plodowymi i spedzilysmy 4 dni w sterylnym szpitalu, bo meconium

    1. Mimi, nie czuję sie uprawniona do układania komukolwiek, poza sobą ;), planu suplementacji. Mogę się podzielić tylko swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi interesujących Cię tematów. W Twoim przypadku konieczna jest dieta tzw prtotkół autoimmunologiczny – masz 2 choroby auto. – Hashimoto i celiakię, Dieta to zero zbóż (wszelkich), zero cukru, z dieta wykluczyc też trzeba warzywa psiankowate, kawę, herbatę, kakao, nabiał, produkty sojowe, soki, słodkie napoje. Skupić się na dobrej jakości biału i warzywach, z owocami też ostrożnie, delikatnie wprowadzać kiszonki. Częste infekcje to pewnie kiepski stan jelit, kiedy czujesz, że coś Cię łapie spróbuj kalibracji witaminą C – zaczynam od 1 g kwasu askorbinowego na filiżankę wody i co pół godz zwiekszasz dawkę aż do progu jelitowego – ból brzucha, biegunka. Taki stan to efekt nasycenia organizmu wit C (także mleko będzie bogatsze w wit C). Skup się na diecie. Pewnie przyda się wit D3 i dobry probiotyk. Nawet najlepsze suple nie poprawią zdrowia, jeśli nie usuniemy produktów, które powodują reakcję autoimmunologiczną, więc to powininen być priorytet.
      Do co córeczki jesli karmisz piersią i Twoja dieta ulegnie zmianie – czyli wyrzucisz z niej pokarmy, które działają zapalnie na Ciebie i na nią, powinno być lepiej. Podawaj wit D i probiotyk, inne rzeczy dorzucisz z czasem. Najlepszy prrobiotyk dla maluszków to Klaire. Jest bardzo drogi, ale ponoć najlepszy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *