8 kwietnia 2016 Olcha Sosnowa 0Comment

To jest w Polsce GMO czy go nie ma? Były jakieś protesty, o czymś, kiedyś sejm debatował… Na czym więc teraz stoimy? Czy to  możliwe, że nasi  rolnicy są tacy święci i strzegą nas przed GMO? Czy ktoś wykrył szkodliwość GMO?

Hodowla kukurydzy MON 810 i ziemniaka Amflora jest w Polsce zakazana od 2013 roku. Uff? To raptem 3 lata po zdelegalizowaniu i 3 lata od kiedy ustawa zniosła zakaz obrotu takimi nasionami. Handlować materiałem siewnym tak, ale uprawiać rośliny nie. Eee? Jakiś bezsens. Na ile takimi pyłkami zostały zakażone miody oraz „zdrowe” uprawy do 2013? Czy naprawdę każdy potulnie z buzią w ciup, zaniechał siewów GMO? Śrutą sojową GMO karmione są zwierzęta hodowlane i według prawa, ani mięsa, ani nabiału z takich „upraw” nie trzeba oznaczać na gotowym produkcie. W myśl zasady, że jestem tym, czym odżywia się mój pokarm, okazuje się, że na polskie stoły ląduje w ten sposób 2 mln ton soji GMO. I to jest STRASZNE. W USA 80% pakowanych produktów spożywczych zawiera składniki ze zmanipulowanym DNA.

Czemu mam się bać GMO? 3 powody, że GMO to zajzer

szkodliwość GMO

Są 3 rodzaje GMO. Pierwszy z nich, to tz. toksyna BT (istnieją też inne, ktrórych działanie polega na tym samym), znajdująca się w kukurydzy, soi, nasionach bawełny. Nasiono jest tak zmodyfikowane, aby nieprzerwanie reprodukowało tą toksynę. Kiedy szkodnik dobiera się do takiej rośliny, np. kukurydzy, rosnącej na polu Johna, jego żołądek eksploduje z powodu nieprzerwanie namnażanej toksyny BT. I jest to zarejestrowany pestycyd APA. Ludzkie żołądki co prawda nie eksplodują po zjedzeniu takiej kukurydzy, ale czy taka toksyna pozostaje obojętna dla naszego zdrowia?

Drugi rodzaj to Roundup Ready, który w świadomości społecznej jest najbardziej znany. Roślina jest odporna na opryski Roundupem (chociaż ponoć coraz mniej). Ten herbicyd produkowany jest w ilości 2 miliardów ton rocznie (ta liczba ma 12 zer!). Wszystko, powiadam wszystko, czego dotknie ta „Królowa Śniegu” umiera. Oprócz zmodyfikowanej rośliny. Środek zawiera substancję o nazwie glifosat, która niszczy bakterie jelitowe. Bez dobrych bakterii nie mamy odporności oraz nie możemy produkować tryptofanu. Bez tryptofanu organizm nie produkuje serotoniny. Bez serotoniny nie jesteśmy w stanie regulować odpowiednio poziomu cukru we krwi. A cukrzyca się pleni.

Trzeci rodzaj GMO to modyfikacja, do której nie wstrzykuje się pestycydu, a jedynie „pożądaną cechę”. Dzięki temu można wyhodować bardziej zieloną sałatę i pomidory o intensywniejszym kolorze. Na obu końcach tych wszczepianych cech znajdują się promotory genetyczne, których zadaniem jest pobudzanie genów. Czy te promotory mogą pobudzać geny w naszych organizmach? Mamy uśpione geny rakowe, czy rzadkich chorób, które bez stymulacji mogą się nigdy nie uaktywnić. Jednak jak nasze geny reagują na interakcję z owymi promotorami, nie wiadomo.

Po czwarte, GMO jest w Polsce

Moja znajoma, jakieś  7 lat  temu, pracując w  jednej z telewizji, robiła reportaż o GMO w Polsce. Żaden rolnik nie przyznał się przed kamerą, że takie ziarna ma, a nawet je sieje, z tym, że nielegalnie, bo i nabył je z nielegalnego źródła. Za to kiedy grupa filmowa szła na „zwiad”  bez kamer, ale z ukrytymi mikrofonami, takie właśnie padały słowa. Roboty mniej z tym, popryskam i rośnie panie i co mi kto zrobi?

Według polskiej ustawy o GMO, producent jest zobowiązany do oznakowania produktu modyfikowanego genetycznie. Jest z tego zwolniony jeśli GMO nie przekracza 1% masy produktu. Ustawa nie określa jak takie oznakowanie ma wyglądać i gdzie ma się znajdować. W takiej sytuacji jedynie certyfikaty ekologiczne są gwarancją braku GMO. Co do reszty warzyw i owoców, po prostu nie można mieć pewności.

Należy zwracać szczególną uwagę na oleje roślinne (głownie mieszanki rzepakowego i sojowego). Jeśli sięgamy już po takie (ale lepiej nie robić tego! Lepiej sięgnąć po dobre oliwy), koniecznie trzeba zajrzeć do składu. Sporo producentów umieszcza informację o tym, że olej został wyprodukowany z nasion genetycznie zmodyfikowanych. Nawet jeśli nie umieszcza, trzeba liczyć się z tym, że mamy do czynienia z GMO. Poza tym owoce i warzywa z Hiszpanii i Portugalii, gdzie uprawy transgeniczne są całkowicie legalne, w Polsce dostępne od stycznia do grudnia, w dużej mierze są GMO (a może i w 100%). Oczywiście informacji na opakowaniu nie ma. Dalej mamy lecytynę sojową i białko sojowe. Nie koniecznie muszą pochodzić z upraw GMO, ale najczęściej z takich właśnie pochodzą.

Po piąte – szkodliwość GMO

szkodliwość GMO

Prof. Seralini przeprowadził proste badanie na szczurach. Przez 2 lata żywił je karmą GMO z Roundupem. Pojawiły się guzy, zmiany hormonalne, uszkodzenia nerek, wątroby, zwiększyła się umieralność zwierząt. Profesor przeprowadzał badania na tym samym gatunku szczurów, które w swoich badaniach (90-cio dniowych) wykorzystał Monsanto. Wyniki korporacji, także dotyczące wpływu Roundupu na żywe stworzenia, nie wykazały szkodliwości, po ich zakończeniu szczury były w takiej samej kondycji, jak na początku badania.

Wiele środowisk neguje badania prof. Seraliniego. W jego obronie mówią same wyniki. Zatem, trzymiesięczny okres badań jest za krótki, aby dowieść szkodliwości herbicydu, gdyż pierwsze guzy pojawiły się po 4-7 miesiącach. Chodzi o długofalowy wpływ i oddziaływanie.

Co jest najgorsze?

Długofalowe badania dotyczące wpływu GMO na zdrowie i środowisko praktycznie nie istnieją*. Na szczęście pojawiają się badania, jak prof. Seraliniego, które jednoznacznie stwierdzają, że GMO jest szkodliwe, czy też publikacje (np. Steven Druker autor Altered Genes, Twisted Truth) obalające ich bezpieczeństwo. Problem polega na tym, że wciąż zbyt mało ludzi jest świadomych zagrożenia. Rodacy banujemy jedzenie GMO!

* O przepraszam, w  Rosji ruszają 3-letnie badania dotyczące bezpieczeństwa GMO. Przyznany  naukowcom budżet opiewa na 25 mln dolarów. Czekamy!

Źródła 123

(Visited 231 times, 1 visits today)
Podobało się? Podziel się tym tekstem z innymi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *