Jak nie marnować jedzenia? Czyli o zalewaniu baku obierkami ziemniaków

Śmieci to temat rzeka, a wręcz ocean i to bardzo dosłownie. Jedzenie, które wywalamy jest tego sporą częścią. Bywa, że się mól zawlecze do kaszy i wtedy trzeba ją zutyliwać. Ale te niedojedzone kromki chleba, zaschnięte ziemniaki, sery, szynki są zazwyczaj wynikiem naszego niedbalstwa. Marnowanie to nie tylko bez sensu wykorzystane zasoby wody i eneregii, dla mnie to po prostu grzech lenistwa, egoizmu i zaniedbania. Ale dziś nie ja jestem od pouczania. Dziś pouczą i mnie i Was 3 arcyciekawe osóbki.

Gastrośmieci i sznurki z pora, czyli wywiad #1

Opowiedz o sobie, proszę.

Nazywam się Emilia Niemiec, mam 28 lat, mieszkam w Warszawie od dwóch lat. O sobie mogę zdecydowanie powiedzieć, że jestem pracoholikiem i nie mogę usiedzieć na miejscu. Obecnie pracuje w dwóch wegańskich miejscach: w restauracji Leonardo Verde oraz Momencik – Vegan burritos & tacos; raz w miesiącu pomagam w obsłudze Wege Uczty, okazjonalnie pomagam przy produkcji i sprzedaży aromaterapeutycznych świec Biosensual, które są super zero-waste. Jestem członkinią Kooperatywy DOBRZE, a obecnie pomagam w organizacji I Forum Suwerenności Żywieniowej, które odbędzie się w Warszawie w dniach 25-28.01.2018r.

Poznałysmy się na grupie Zero Waste na Fb. Skąd się wzięło Twoje zainteresowanie odpadami, zwłaszcza żywności?

Wychowałam się na wsi, moi rodzice i dziadkowie wpoili mi szacunek do jedzenia, które czasami sama musiałam zbierać. Dziadek powtarzał, że za okupacji to nawet chleba nie było i kazał szanować każdy okruszek. Pamiętam jak wycinałam ciasto do pierogów, babcia na mnie krzyczała, że jestem tak wolna, a ja próbowałam wycinać tak, by pozostawić jak najmniej ścinek. Z tego co zostawało robiłam sobie figurki i suszyłam na piecu 😉 czułam ogromne wyrzuty sumienia kiedy coś marnowałam.

W szkole średniej dorabiałam m.in. jako kelnerka na weselach, gdzie bardzo mocno uderzyła mnie ilość wyrzucanej żywności. Oczywiście wynosiłam kilogramy jedzenia i dzieliłam się ze współlokatorami. Następny szok przeżyłam pracując w hotelarstwie, o czym opowiem za chwilę. Na pewno ogromne znaczenie miały również względy finansowe. Jako uczennica (mieszkałam poza domem rodzinnym) czy studentka miałam ograniczone fundusze, co sprzyjało kreatywności w kuchni oraz wykorzystywaniu wszystkiego co się dało wykorzystać z ówczesną wiedzą. Kiedy uczyłam się do matury z geografii trafiłam na informacje o wyspach śmieci na oceanach, kiedy zobaczyłam zdjęcia zwierząt pokrzywdzonych przez odpady popłakałam się i postanowiłam ograniczyć swoje. Wtedy moja świadomość była mała i nie przywiązywałam do tego postanowienia ogromnej wagi, co się na szczęście z czasem zmieniało.

jak nie marnować jedzenia
Nakładamy na talerz tyle, ile zjemy, charaszo?

Masz bardzo duże doświadczenie w tzw. gastro biznesie i zapewne wiele widziałaś. Czy klienci w restauracjach zostawiają dużo na talerzach? Czy na podstawie obserwacji jesteś w stanie stwierdzić jaki stosunek do marnowania jedzenia mają Polacy? Czy trzeba to zmieniać i jeśli tak, w jaki sposób?

Pracując w hotelowej recepcji nie raz pomagałam przy obsłudze śniadań, które w naszym hotelu były podawane w postaci bufetu. Nagminne jest nakładanie sobie o wiele za dużych porcji. Przez to nawet połowa talerza, który był naładowany po brzegi, ląduje w koszu. Do tego każde masełko, dżemik, miodek itd popakowane w osobne opakowania. Im wyższy standard tym mniej plastików. Genialne rozwiązania w Polsce wprowadza szef kuchni Novotel Centrum w Warszawie – Jakub Emanuel Malec. Pracowaliśmy w tej samej sieci hotelowej Orbis. Wprowadzenie takich systemów wymaga nie lada determinacji i cierpliwości. Zachęcam do przeczytania wywiadu z Jakubem.

Wracając do restauracji, chciałabym zauważyć, że sporym problemem jest wciąż podejście gastronomów/kucharzy, którzy mają ochronę środowiska w głębokim poważaniu. Tu powinny wkroczyć szkoły gastronomiczne i od początku zawodowej drogi uczyć szacunku do każdego produktu.

Zauważalna jest zmiana stosunku Polaków do marnowania jedzenia, szczególnie w większych miastach. Coraz częściej pojawiają się ze swoimi pojemnikami, zabierają na wynos, to czego nie dojedzą. Wciąż panuje przekonanie, że to tak głupio prosić. Uprzejma obsługa jednak może temu zaradzić 😉 Za to w mniejszych miejscowościach zero-waste to często wciąż fanaberia. Nic jednak nie zmienia podejścia ludzi jak uśmiech i sympatyczna rozmowa o tym dlaczego nie chcemy dodatkowej reklamówki.

Od długiego czasu marzy mi się aby w restauracjach można było kupić kubki i pudełka termiczne na dania i napoje na wynos. Jest to jednak spora inwestycja i nie tak łatwo znaleźć firmę która pozwoli na logo restauracji obok swojego. Do tego rabaty dla wszystkich zero-wasteowców. Już nie długo.

Trzymam za to kciuki! Co robicie z resztek jedzenia?

W żadnym z miejsc, w których kiedykolwiek pracowałam nie było kompostownika, niestety. Mam nadzieję, że kiedyś pojawi się firma prowadząca odbiór z punktów gastronomicznych.

Co mnie bardzo cieszy, korzystamy z usług wywozu starego oleju, który jest przetwarzany na biopaliwa. Firma nie dość, że udostępnia pojemnik na olej i odbiera go po wcześniejszym kontakcie, to jeszcze za to płaci!

W Leonardo Verde staramy się wykorzystywać co tylko możemy. Kiedy robimy ziemniaczane puree, obierki z ziemniaków pieczemy,  a później gotujemy w mleku, które dodajemy do puree. Takie obgotowane obierki są naprawdę smaczne, ale nie każdy chce je zjeść 😉 Przez pierwsza 2 miesiące z przyjemnością je wyjadałam, ale potem mi się przejadły i niestety lądują w koszu.  Próbowaliśmy zrobić pizze z obierkami, niestety smakowo nie zagrało.

Ścinki z marchwi, cukinii, łodygi z ziół dodajemy do bulionów. Część resztek zabieram do domu, aby uzupełnić mrożone resztki na domowy bulion, np. obierki z gruszki.

Jeśli nie uda nam się sprzedać lunchu dnia lub innych potraw, których z różnych względów nie możemy sprzedać, zjadają je pracownicy. Jeśli mamy dużo jedzenia, którego nie możemy sprzedać podrzucam je do skłotu Syrena lub dzwonię, aby ktoś wpadł. Czasem zanosimy coś bezdomnym.

W Momenciku wykorzystujemy np. smażoną cebulę, która wcześniej była odpadkiem (miała nadawać tylko posmak olejowi, który dodajemy do pasty z fasoli). Dodajemy ją do sosu serowego. W planie jest również suszenie pestek z awokado i mielenie na super foods. Mamy ich tyle, ze chyba będziemy te zmielone sprzedawać, kupilibyście?

Największym moim sukcesem jest to, że przed wyrzuceniem każdy przychodzi do mnie, aby dopytać się co można z tym zrobić. Jestem nazywana „ostatnią instancją przed śmietnikiem” 😀

Zdarza się, że czasem nam coś zwyczajnie nie wyjdzie, lekko przypali się lub przesoli. W takim wypadku nie możemy już sprzedać potrawy gościom. Ale np. lekko przypalony sos pomidorowy idealnie nadaje się do przerobienia na sos bbq, przeciągnięte bakłażany na pastę do chleba, a gniazda z pomidorów krojonych do bruschetty są idealne na gazpacho czy sos pomidorowy. Bardzo często robię też tzw. śmieciową sałatkę, czyli wrzucam do miseczki wszelkie resztki, które pojawią się w ciągu dnia i jem na obiad.

Z przetworzeniem jakich produktów jest największy problem?

Myślę, że obierki w dużych ilościach, łodygi brokuła, liście kalafiora czy pora. Coś czego na co dzień się nie je. Zaledwie wczoraj słyszałam o dziewczynie, która otwiera zero-wasteowy sklep i wymyśliła, aby liście pora, które zwiędnięte robią się całkiem plastyczne, używać jak sznurki. Uwielbiam takie pomysły. Ja jestem ogromną fanką pesto z liści rzodkiewki. Za to pesto z liści młodej marchwi jeszcze nie wyszło mi dobre, próbuje dalej 😉

Co robisz, żeby nie marnować jedzenia?

Przede wszystkim robię racjonalne zakupy. Kiedyś po wypłacie chodziłam do marketu i kupowałam wszystko co mi się spodobało, co często kończyło się przepełnionymi szafkami i wyrzucaniem przeterminowanych produktów. Teraz idę do kooperatywy i kupuję to co zjem dziś i jutro, maksymalnie do 5 dni. Jak kończy mi się np. soczewica to kupuje ok. 1,5 kg i przesypuje do swojego słoika. Nie chodzę na zakupy ze słoikami, bo bym ich nie udźwignęła. Pakuje do woreczków wielorazowych i przesypuje w domu. Staram się szanować każdy woreczek i pudełeczko z tworzyw sztucznych, jeśli takowe mam i używać do granic możliwości.

Na co przeciętny Kowalski powinien zwracać największą uwagę podczas zarządzania własnymi odpadami?

Na eliminację niepotrzebnych rzeczy. Nie istnieje zero-waste bez podstaw minimalizmu.

Kolejnym punktem są racjonalne zakupy, a następnym wykorzystanie swojej kreatywności do wykorzystania odpadów, które już mamy.

Bardzo istotne jest to żeby się dowiadywać co się dzieje z naszymi śmieciami, edukować siebie i innych.

Zrób sobie paliwo z obierek, czyli wywiad #2

Moim następnym gościem jest Weronika Wierzbicka.

Z wykształcenia jestem magistrem inżynierem w dyscyplinie Inżynieria Środowiska,  obecnie pracuję jako asystent naukowo-dydaktyczny w Zakładzie Technologii Odpadów i Remediacji Gruntów (Wydział Inżynierii Środowiska Politechniki Wrocławskiej), gdzie również studiuję na studiach doktoranckich. Moje zainteresowania naukowe to technologie przetwarzania odpadów komunalnych, przemysłowych i niebezpiecznych, a zwłaszcza odzysk metali ze zużytych baterii, którego dotyczą badania, które prowadzę pod kątem mojej rozprawy doktorskiej. Ponadto jestem liderką Sekcji Gospodarka Odpadami Koła Naukowego Environmental Team (Wydział Inżynierii Środowiska Politechniki Wrocławskiej). Ostatnio zajęłam pierwsze miejsce w kategorii osoba-ambasador Zero Waste w konkursie Puchary Zero Waste 2017 organizowanym przez Kasię Wągrowską z bloga www.ograniczamsie.com . Poza pracą zawodową jestem też koordynatorem głównym 4. edycji projektu Kobieta Liderem oraz mentorem, szkoleniowcem i autorem programów w Akademii Kobiet Strategicznych.

Skąd się wzięło Twoje zainteresowanie odpadami żywności?

Od zawsze byłam przyzwyczajona do tego, że jeśli do domu przychodzą goście to musi być dużo jedzenia na stole, bo co będzie, kiedy czegoś zabraknie. Wiadomo jak to wyglądało – podejrzewam, że u większości osób było podobnie – cały dzień zakupów, kolejny dzień to czas na gotowanie, później kilka godzin imprezy i… góra niezjedzonych potraw.

Taka sytuacja powtarza się też w innych miejscach – w hotelach czy restauracjach. W momencie, kiedy rozpoczęłam pracę w zawodzie, przy okazji tworzenia różnych projektów, zaczęłam trafiać w sieci na statystyki dot. różnych odpadów, w tym odpadów żywności. To był dla mnie przełomowy moment, ponieważ zobaczyłam na własne oczy i zrozumiałam ile ton jedzenia się marnuje.

jak nie marnować jedzenia
Imprezki planujemy z głową, najlepiej bez tych jednorazówek

Jak prezentują się statystki dotyczące odpadów w  Unii Europejskiej? Jak na tym tle wypada Polska?

Statystyki zarówno dotyczące marnowania jedzenia w całej Unii Europejskiej, jak i w samej Polsce są dramatyczne. Szacuje się, że w krajach członkowskich Unii Europejskiej w ciągu jednego roku wytwarza się aż około 88 ton odpadów żywności (179 kg odpadów żywności/osobę). W pierwszej trójce państw, które generują największe ilości omawianych odpadów znajdują się kolejno: Wielka Brytania (14,4 mln ton), Niemcy (10,4 mln ton) i Holandia (9,5 mln ton). Polska zajmuje… 5 miejsce – w naszym kraju rocznie marnujemy prawie 9 mln ton jedzenia rocznie.

Czy odpady żywnościowe można przetwarzać?

Oczywiście, że odpady żywności można, a nawet trzeba, przetwarzać. Obecnie bardzo popularny i właściwy jest trend dotyczący gospodarki o obiegu zamkniętym, której jednym z celów jest efektywne przetwarzanie odpadów do konkretnych produktów. Do najpopularniejszych metod przetwarzania odpadów żywności należą: kompostowanie i fermentacja. Obecnie na całym świecie poszukuje się najróżniejszych metod przetwarzania odpadów żywności, które będą służyły do wytworzenia wielu nowych produktów.

Warto również zaznaczyć, że oczywiście – odpowiednie przetwarzanie, nie tylko odpadów jedzenia, ale również wszystkich innych odpadów jest bardzo ważne w skutecznej gospodarce odpadami. Jednakże zawsze należy pamiętać, że według hierarchii postępowania z odpadami najważniejszym i podstawowym działaniem jest nie ich przeróbka, a zapobieganie ich powstawaniu.

Czy można oszacować ile odpadów żywnościowych można przetworzyć i jakie ilości konkretnych produktów otrzymać?

Istnieją takie sposoby – opierają się one na kilku prostych założeniach i prognozach. Wiedząc ile danego produktu otrzymamy z 1 tony odpadów żywności, możemy łatwo obliczyć ilość tego produktu np. w odniesieniu do ilości odpadów żywności w Polsce. I tak, przykładowo: zakładamy, że z 1 tony odpadów żywności otrzymamy średnio ok. 0,8 tony kompostu lub 120 m3 biogazu (uzyskiwanego jako produkt procesu fermentacji metanowej).

Wcześniej wspomniałam, że w naszym kraju wytwarzamy ok. 9 mln ton odpadów żywności, przy czym nigdy nie przetwarza się całej tej ilości. Kolejny raz zakładając (na przykładzie Wielkiej Brytanii), że do przetwarzania (w procesie kompostownia lub fermentacji) kierowanych jest 14% odpadów żywności pochodzących z gospodarstw domowych (w Polsce ok. 2 mln ton odpadów żywności generują domostwa) i ok. 29% z działalności gospodarczo-technicznej (produkcyjnej) (dla Polski w 2017 r. – ok. 7 mln ton), można obliczyć rzeczywiste ilości kompostu i biogazu, które można by otrzymać z odpadów zebranych w Polsce w 2017 roku. Po przeprowadzonych obliczeniach otrzymujemy ponad 1,8 mln ton kompostu oraz ponad! 277 mln m3 biogazu. W ten sam sposób można przeprowadzić prognozy na kolejne lata.

Co robisz, żeby nie marnować jedzenia?

Przede wszystkim robię listę zakupów – kupuję wtedy to, czego naprawdę potrzebuję. Staram się też unikać wszelkich promocji żywnościowych. Oczywiście z ekonomicznego punktu widzenia zdarza mi się korzystać z tego, że dany towar jest przeceniony, ale nadal dokonuję zakupu tylko w takiej ilości, jaka jest mi aktualnie potrzebna. Dlaczego więc ich unikam? Niestety, promocje z reguły bardzo działają na klientów, którzy kupują przesadzone i wcale niezamierzone ilości dodatkowego jedzenia tylko dlatego, że jest taniej. W efekcie większość z nich ląduje w pojemnikach na odpady, bo z reguły ich terminy przydatności do spożycia są bardzo krótkie (dlatego były tańsze) lub po prostu mieszkańcy danego gospodarstwa nie są w stanie zjeść tej dodatkowej ilości pokarmów.

Oprócz świadomych zakupów, aby ograniczyć ilość wyrzucanego jedzenia staram się je przetwarzać, przyrządzając nowe, rozmaite potrawy. Jestem ogromną entuzjastką idei Zero Waste, a przerabianie resztek pokarmów idealnie się w nią wpisuje.

Na co przeciętny Kowalski powinien zwracać największą uwagę podczas zarządzania własnymi odpadami żywności?

Przede wszystkim powinien usiąść i przeliczyć ile wydaje na żywność, ile jej tak naprawdę wykorzystuje w praktyce i czy aby na pewno wszystko co kupuje jest mu w rzeczywistości potrzebne. Nie oszukujmy się – większość z nas nie przywiązuje zbyt dużej wagi do zakupów spożywczych. Zastanawiamy się bardziej jakie produkty kupić, co mamy ochotę zjeść, ale nie kalkulujemy ile danego produktu potrzebujemy, wręcz kupujemy więcej, bo np. przyda nam się zapas na tzw. „wszelki wypadek”. Takie działania są niestety bardzo niedobre – prowadzą do marnowania.

Kolejną rzeczą , na którą zwróciłabym uwagę to jest to, o czym wspomniałam już wcześniej – promocje. Nie kupujmy dużo tylko dlatego, że jest taniej, bo w efekcie nie zużywamy wszystkiego co nagromadziliśmy, a więc najczęściej wyrzucamy. W tym momencie warto sobie uzmysłowić, że wyrzucając żywność wyrzucamy także nasze pieniądze. W mojej opinii metody, o których wspomniałam są najprostsze, ale też najefektywniejsze, jeżeli chodzi o statystyczne gospodarstwo domowe i zapobieganie wzrostowi ilość odpadów żywności.

Halo freewaganie, jesteście tu? Czyli wywiad #3

Hej Patrycja! Opowiedz o sobie.

Cześć! Nazywam się Patrycja Wyrozumska. Z wykształcenia jestem specjalistą d/s ochrony środowiska. Z miłości do ekologicznego stylu życia założyłam bloga Chronimy Środowisko . Piszę o ochronie środowiska, ekologii i zero waste.

Mnie też bardzo interesują te tematy. Teraz zgłębiam więdzę dotyczącą marnotrawienia jedzenia. Wszyscy wiedzą, że jego marnotrawienie to złe nawyki. Co zrobić, aby przeciętny Polak był bardziej świadomy zagrożeń wynikających z wyrzucania jedzenia?

W Polsce i w wielu innych krajach, ludzie nie mają świadomości jak wielkie ilości jedzenia są marnowane. Potrzebne jest uświadamianie społeczeństwa poprzez spoty, kampanie społeczne, edukację ekologiczną dzieci i dorosłych.

Jakie jedzenie najczęściej ląduje w koszu? I dlaczego?

W koszu najczęściej lądują: wędliny, pieczywo, warzywa i owoce. Przyczyną wyrzucania tych produktów jest nieprawidłowe przechowywanie i kupowanie za dużych ilości.

Czy masz jakieś super triki, dzięki którym nie wyrzucasz jedzenia lub dzięki którym udało Ci się znacznie ograniczyć wyrzucanie?

Zawszę robię listę zakupów. W sklepie „trzymam” się sztywno listy, nie ulegam promocjom i niskim cenom. Nie wyrzucam produktów o terminie przydatności na których pisze „należy spożyć przed”. To są daty umowne, nie umrę po zjedzeniu jogurtu dzień czy dwa po terminie ważności.

Żywność odpowiednio przechowuję i przetwarzam. Jeśli mam za dużo chleba zamrażam, jeśli latem kupię za dużo pomidorów suszę je, zalewam oliwą i wkładam do słoików.

jak nie marnować jedzenia
Ile byś z tego wyrzucił do kosza?

Czy marnowanie jedzenia ma wpływ na środowisko?

Marnowanie żywności ma bardzo negatywny wpływ na środowisko. Wyrzucając jedzenie marnujemy wodę i energie potrzebną do jego wytworzenia i transportu. Generujemy też większą ilość odpadów.

Czy znasz jakieś absurdalne przykłady marnowania pożywienia?

Dla mnie największym absurdem jest wyrzucanie dobrego jadła przez większość supermarketów. Są to całe kartony jedzenia nadającego się do spożycia. Supermarketom łatwiej jest wyrzucić produkty z kończącą się datą przydatności, niż oddać np. do Banku Żywności. Na szczęście jest grupa ludzi – freegan, którzy „ratują” takie jedzenie. Zabierają ze śmietników produkty, które nadają się do spożycia, nie kupując nowych i ograniczając tym samym sposobem konsumpcjonizm.

Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za tak ciekawe rozmowy! <3

A teraz Wasza kolej. Co robicie, żeby nie marnować jedzenia? Jakie postępy zrobiliście w tej dziedzienie życia? Wszelkie historie dodające otuchy mile widziane!

Wyjaśnienie w celu uniknięcia nieporozumienia

Wszystkie informacje znajdujące się na tym blogu tworzone są na podstawie wysokojakościowych źródeł, mają wartość jedynie poznawczą. Jeśli decydujesz się na wprowadzenie w życie którejkolwiek porady (cieszę się), robisz to na swoją odpowiedzialność (bo z natury tacy jesteśmy). Nie jestem lekarzem, dlatego wykorzystując informacje znalezione na olchasosnowa.pl, konsultuj się  z lekarzem lub farmaceutą. Ja mam jedynie inklinacje ku znachorsku, a ci jak wiadomo, pogrążeni zostali na kartach starożytnych ksiąg.

 

 

 

 

(Visited 190 times, 1 visits today)
Podobało się? Podziel się tym tekstem z innymi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *