Droga do zero waste

Nie chcę mieć wielu rzeczy (choć mam), nie chcę śmiecić (choć śmiecę), nie chcę niszczyć środowiska (choć moje wybory to robią).

Chcę życia bez śmieci, bez niszczenia przyrody i świata. Chcę zero waste. Żeby nic się nie marnowało.

To więcej niż moda, choć z modą też ma dużo wspólnego.

Sporządziłam to sprawozdanie tknięta rewelacyjną grafiką Ekologiki dostępną na ich fanpejdżu. Pisząc publicznie głównie o swoich niedoskonałych nawykach i wyborach, mam większą motywację do działania.

Zakupy w stylu zero waste

Na zakupy zawsze zabieramy wielorazowe duże torby, a warzywa i owoce pakujemy w plastikowe worki, które mamy… No właśnie, jak nam braknie to se bierzemy te darmowe, potem nie wyrzucamy i korzystamy ponownie. I wciąż mi jest głupio i wciąż mam wyrzuty sumienia z tego tytułu. Obiecuję sobie, że po wypuszczeniu tego posta w eter, zamówię wielorazowe woreczki na owoce i warzywa i kilka mniejszych na bakalie, strączki itp.

Do bezśmieciowych zakupów potrzebne jest planowanie. Z tym u mnie też różnie, ale staram się mieć wizję przynajmniej 2-3 większych posiłków, aby nie kupować w ciemno. Czyli lista zakupów! No i dobra organizacja też jest kluczowa – chociażby odpowiednia ilość miejsca na produkty w wielorazowych siatkach, kontenerkach (na rybę, mięso, sery) i w domu, ale też pamiętanie o zabraniu wielorazowych worków! Miejsce zakupów też powinno sprzyjać pakowaniu do swoich toreb. Bazarki są pod tym względem bardziej przyjazne, chociaż każdy sprzedawca, gdyby taka była nasz wola, pakowałby każdy ziemniak w oddzielny plastikowy worek. Też macie takie wrażenie?

Powoli pojawiają się też sklepy w style zero waste, pisałam już o nich.

Śmieci segregujemy według aktualnych kontenerów w osiedlowym śmietniku. Segregowanie jest dla mnie oczywiste i naturalne, ale widzę jak nasze społeczeństwo kuleje w tym temacie, albo mówią wprost ma to w zadku. Ludzie, segregujcie!

Jak już wykluczę plastik z zakupów, nauczę się planować, a moja organizacja będzie zawstydzać Perfekcyjną Panią Domu, przypnę sobie na czoło kartkę z napisem WYTRWAŁOŚĆ. Wakacje, odwiedziny znajomych, rodziny, wytrwałość, bycie w gościach, choroba, wytrwałość, bałagan, marudzące dzieci, wytrwałość… Itp.

Żywność

Uzależnienie od cukru

Zmarnowałam tak dużo jedzenia. I mam wielkiego wrzuta na sumieniu z tego tytułu.

Co robię, aby w koszu nie lądowało nic (lub jak najmniej)? Zamrażam, kiedy widzę, że czegoś nie wykorzystam na bieżąco (no wiem, taka oczywistość), resztki wykorzystuję w twórczy sposób. Zrezygnowaliśmy z mięsa, choć powody były różne, produkujemy dzięki temu mniej śmieci.

Przechowywanie – tu jest wielki potencjał! Świeże produkty muszą być widoczne w lodówce, warzywa osobno, nabiał osobno itp. Lodówa nie może być wypchana po brzeg, bo wtedy szanse na to, że coś zgnije są po prostu pewne. Ale to wiesz przecież.

Jeśli mieszkasz na wsi i masz zwierzątka, to wiesz, że nic się nie zmarnuje. Wczorajsze ziemniaki podziobią kury, wędlina, która zeschła ucieszy kota. Tak jest, choć pewnie mieszczuchy się burzą.

Napoje

Odkąd założyliśmy filtr odwróconej osmozy, zaprzestaliśmy kupowania wody w plastikowych butlach. To bardzo nas cieszy, bo produkowaliśmy dzikie ilości odpadków. Dziś pijemy wodę z kranu i mamy stalowe bidony na wyjścia. Zdarza się nam kupować dobrą wodę mineralną w butelce, gdy mamy smaka na coś takiego.

Nie kupujemy w ogóle słodkich napojów w plastikowych butelkach. Czasem soki w kartonach, no i mleka roślinne (z mleka krowiego zrezygnowaliśmy ponad 2 lata temu). Mamy sokowirówkę i choć trochę z nią roboty jest, staramy się ją używać.

Higiena

Będąc w ciąży zaopatrzyłam pupę mego dziecka w wielorazowe pieluchy. Ich używanie nie jest niczym nadzwyczajnym, jest wręcz modne. Nadal używam jednorazówek (auć), ale nie potrafię zliczyć ile pieluch zaoszczędziłam. Wielorazówki towarzyszą nam w podróży i na wakacjach, w domu i na spacerze. Woda z siuśków wraca do naturalnego obiegu, a dwójka tam gdzie powinna, czyli do kanalizacji. Po co to? To zdrowsze rozwiązanie dla dziecka, o wiele bardziej ekologiczne i ekonomiczne.

Posiadam wielorazowe podpaski, w planach mam zakup kubeczka menstruacyjnego, ale póki karmię, nie jest mi jeszcze potrzebny. Fuj? Współczuję.

Płatki kosmetyczne zastępuję ściereczką z mikrofibry. Mam ją już kilka lat, piorę regularnie. Z demakijażem radzi sobie super. Zdarza mi się użyć bawełnianych płatków, to nadal mój „grzeszek”, ale coraz rzadziej!

Nie kupujemy już płynów pod prysznic czy do mycia rąk. Zastąpiliśmy je naturalnymi mydłami w kostkach. Ale nadal kupujemy szampony w plastikowych butelkach…

Sprzątanie? Ocet do mycia podłóg, blatów, okien. Soda lub mydło do zlewów, prysznica. Do tego olejki eteryczne. Gotowe produkty, które kupuje to płyn do mycia naczyń, płyn do sedesu (choć staram się przynajmniej od czasu do czasu używać do jego czyszczenia sody) i tabletki do zmywarki. Proszki do prania też kupuję, zdecydowanie te z delikatniejszym składem, których w drogeriach nie uświadczysz. Był czas, kiedy proszek robiłam sama, ale nie byłam zadowolona z efektów. Niestety.

Ubrania

Moja szafa najbardziej cieszyła mnie, kiedy byłam w ciąży. Miałam jakieś 20 sztuk ubrań, wszystko mniej więcej mogłam ze sobą połączyć, ani razu nie stałam przed szafą myśląc, że nie mam…w co się ubrać! To był piękny czas.

Dziś, co sezon robię ostrą selekcję w szafie i choć pozbyłam się wielu rzeczy (kontenery, rodzina, znajomi) nadal nie gra tak jak chcę. W każdym razie, jeśli kupuję cokolwiek, zastanawiam się do ilu rzeczy będzie mi dana rzecz pasować i jaka jest jej jakość. Nigdy nie byłam zakupoholiczką, a dziś podczas zakupów wchodzą dodatkowe kryteria. Zeszłej zimy przerobiłam sobie wełniany płaszcz po babci. Jakość jest rewelacyjna, dostałam za niego sporo pochwał, dlatego tym bardziej się cieszę, że uratowałam go przed kurzem i molami. To dopiero upcykling : )

Pokochałam lumpeksy! Uwielbiam je i każdą wizytę w second hendzie traktuję jak przygodę. Buty naprawiamy u szewca i odnawiamy.

Zabawki

Dziecko = zabawki. Nie jestem ich przeciwniczką, jest tak wiele świetnych i pięknych zabawek. Ale.Ale.Ale. Łatwo jest wpaść w szał kupowania i trzeba się pilnować, żeby z pokoju dziecka nie zrobić sklepu z zabawkami. Zabawkowe zachcianki są zachciankami przede wszystkim rodziców, nie dziecka (do któregoś momentu) i nie mają większego wpływu na poziom szczęścia malucha. Prezenty… też mogą być zmorą. Staram się sugerować, podpowiadać, ale nie każdego moje sugestie obchodzą.

Zabawek, jeśli już, szukam w internecie, co chroni przed impulsywnym zakupem. Zaglądam też do ogłoszeń z używanymi zabawkami. Lego, duplo, różne drewniane cuda spokojnie posłużą kilku pokoleniom.

A jak wygląda kwestia zero waste u Ciebie? Co robisz, aby ograniczyć śmieci? A jeśli jeszcze nie zaczęłaś, jak myślisz co Cię powstrzymuje, ogranicza przed małymi kroczkami ku drodze do odśmiecenia się? Daj znać w komentarzu, motywujmy się razem do działania!

(Visited 103 times, 1 visits today)
Podobało się? Podziel się tym tekstem z innymi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *