Jak podawać witaminę C niemowlakom i dzieciom?

Sporo szumu wokół witaminy C w Polsce wywołał pan Zięba, naczelny naturopata Polski, który mocno potrząsnął umysłami. A raczej otworzył ludzi na alternatywne opcje. M.in. na sławetną witaminę. Jej megadawki mogą zastąpić antybiotyki, leki antyhistaminowe, środki przeciwgorączkowe, środki zwalczające toksyny i leki antywirusowe. Zatem krótko o tym jak podawać C niemowlętom i dzieciom.

Różni lekarze praktykowali różne dawki, wszystkie jednak łączy jedno – skuteczność

Witamina C jest obecna w mleku matki, jeśli jednak karmione piersią (lub już nie) dziecię zmorzy przeziębienie można mu pomóc podając ją doustnie. Ale profilaktycznie też, a nawet bardzo! Askorbinian sodu może być podawany niemowlętom ważącym 4,5 – 9 kg.

Dzienna dawka to 500 – 1000 mg dzielona na kilka porcji, dosypywana do soku. Problemem jest oczywiście podanie soczku niemowlęciu popijającemu tylko i wyłącznie mleko. Tu sięgnęłabym rady lekarza naturopaty. Dla starszych dzieciów najlepszą opcją jest świeżo wyciskany sok pomarańczowy z wymieszaną w nim dawką askorbinianu sodu. Bobasy, które nie spożywają (jeszcze) cytrusów mogą popijać sok z jabłek (oczywiście świeży).

Aby dobrać odpowiednią dawkę w przypadku starszych dzieci, ich wiek trzeba pomnożyć przez 1000 mg. W taki sposób pięciolatek otrzyma 5000 mg witaminy C dziennie, oczywiście nie jednorazowo. Można podawać ją także w formie tabletek przeznaczonych dla dzieci. Tabletkę można pokruszyć lub podać dziecku do pogryzienia.

Dr Fred D. Klenner, lekarz, opracował terapię podawania witaminy C podczas infekcji, o prostym wzorze – 350 mg witaminy na kg masy ciała dziennie. Niemowlę o wadze 3-4 kg powinno otrzymać 1200 mg witaminy C na dzień w 9 porcjach po 130-135 mg. Dziecko o wadze 6,5 kg otrzyma 2300 mg także w 9 porcjach po 250 mg. Dawki wydają się dość wysokie, jednak wg doktora są dozami umiarkowanymi. W przypadkach infekcji wirusowych stosował on dożylne dawki, nawet czterokrotnie większe. Przedawkowanie kończy się jedynie rozwolnieniem, które oznacza nasycenie organizmu witaminką.

Dr Lendon H. Smith, pediatra, który optował za naturalnymi sposobami leczenia, przede wszystkim dietą,  proponował podawanie 100 mg witaminy C dziennie niemowlętom już od dnia narodzin. W razie infekcji zalecał dozowanie co godzinę 500 – 1000 mg.

Proponowane przez lekarzy dawki, choć wydają się wysokie, dla niektórych dzieci mogą być nawet za niskie. Każdy ma inne zapotrzebowanie. Wynika to nie tylko z genetycznych uwarunkowań, ale też indywidualnej biochemii, a także diety i stresu.

Jeśli dziecko nie toleruje sodu, alternatywą jest askorbinian wapnia, którego dodatkową  zaletą jest to, że nie jest kwaśny.  Najlepszą opcją jest jednak podawanie witaminy C liposomalnej, której wchłanianie jest skuteczniejsze, przez co jest dość droga. Nie jest kwaśna i nie podrażnia jelit, tak jak askorbinian sodu.

Dr Klenner podawał witaminę C kobietom w ciąży i nie zaobserwował żadnych niepożądanych skutków ani w czasie ciąży, ani w czasie porodu (będąc w ciąży niemal codziennie przyjmowałam witaminę C, w każdym trymestrze zwiększając dawkę). Klenner zaobserwował, że witamina C przyczynia się do szybszego i łatwiejszego porodu bez komplikacji. Widząc, że dzieci matek, którym podawał witaminę C, rodziły się zdrowe, niejako kontynuował podawanie im 50 mg tuż po narodzinach. Karmiącym mamom zalecał przyjmowanie witaminy C.

Wielu rodziców zastanawia się, który produkt z witaminą C podać swoim niemowlętom. Ja też się długo zostanawiałam i wybrałam ten (to nie jest sponsorowany tekst, po prostu uważam, że jest najlepszy na rynku w chwili obecnej.)

Przy okazji.

Jeśli zastanawiasz się czy jest coś, co może poprawić funkcjonowanie i rozwój Twego dziecka, poznaj 9 prostych prozdrowotnych sposobów.

Jeśli zmagasz się z osłabioną odpornością swej latorośli, zobacz czy brud i bakterie mają z tym coś wspólnego.

PS. Jeśli spodobał Ci się ten tekst (lub inny) będzie mi miło, jeśli pozostawisz po sobie ślad w postaci komenatarza. To mała rzecz, a bardzo ważna dla mnie (i dla każdego innego twórcy, z którego pracy korzystacie)! Jeśli udaje Ci się wprowadzać w życie zmiany przy nieświadomym współudziale twórcy, podziel się od czasu do czasu taką informacją. Twórcy internetowi miewają wątpliwości czy ich praca jest przydatna i potrzebna, a kilka krytycznych komentarzy potrafi podciąć skrzydła i zniechęcić do pracy. Przy braku jakichkolwiek głosów z kolei łatwo uwierzyć, że nikomu nie zależy na naszej pracy. Dziękuję za zrozumienie! <3

Źródła Wylecz się sam, A.W. Saul, 1

Wyjaśnienie w celu uniknięcia nieporozumienia

Wszystkie informacje znajdujące się na tym blogu tworzone są na podstawie wysokojakościowych źródeł, mają wartość jedynie poznawczą. Jeśli decydujesz się na wprowadzenie w życie którejkolwiek porady (cieszę się), robisz to na swoją odpowiedzialność (bo z natury tacy jesteśmy). Nie jestem lekarzem, dlatego wykorzystując informacje znalezione na olchasosnowa.pl, konsultuj się  z lekarzem lub farmaceutą. Ja mam jedynie inklinacje ku znachorsku, a ci jak wiadomo, pogrążeni zostali na kartach starożytnych ksiąg.

(Visited 12 611 times, 6 visits today)
Podobało się? Podziel się tym tekstem z innymi 🙂

18 Replies to “Jak podawać witaminę C niemowlakom i dzieciom?”

  1. Ja dbam żeby zapewnić odpowiednią dawkę witaminy C w diecie dziecka, gorsza sprawa z witamina d, tu już siegam po suplementy, ale o w pelni naturalnym skladzie i przy tym dobrze przyswajalnym, dlatego wybrałam bobik d.

    1. Organizm w trakcie infekcji, czy jakiejkolwiek chorobie, potrzebuje o wiele większych dawek wit C. Warto ją wtedy suplementować, no i przeganiać choróbska : )

    2. to jedyne kapsułki, które zaakceptowała moja córka, z racji neutralnego smaku, inne po prostu wypluwała i zwyczajnie nie przynosiło efektów podawanie ich, teraz normy nam podskoczyły, bo wreszcie zawartość kapsułki zostaje w buzi.

  2. Askorbinian sodu nie jest kwaśny i nie podrażnia jelit czy żołądka.
    Kwas askorbinowy jest kwaśny i w niektórych przypadkach moze dojsc do podrażnienia powyższych organów.

  3. Pomieszanie z poplątaniem. Autor nie wie co pisze, czy o askorbinianie sodu, czy kwasie askorbinowym. Co w końcu dr. Klenner podawał niemowlętom: kwas asrkorbinowy czy askorbinian sodu? Bo jak domięsionow wstrzykiwał to tylkoi wyłącznie askorbinian sodu! A w soczku ropuszczac mógł kwas askorbinowy. Tyle, że źródła brakuje i nie mozna tych informacji zweryfikować.
    Szkoda, bo jak widze takie błęy to nieufnie podchodzę do zaleceń i przeliczników dawkowania.

    1. Ja używałam Cebionu i podawałam z mlekiem. Moim zdaniem ma najlepszy skład. Proszę oklepywać maluszka i kłaść na brzuch żeby wydzielina spływała 🙂

  4. Witam, ja mojemu rocznemu synkowi podaję przy pierwszych objawach przeziębienia co godzinę cebion 12 kropelek ( większych się boję, żeby nie podrażniać żołądka) i działa 😃, kilka razy nie dopuściliśmy do rozwinięcia się infekcji. Ja też się leczę Wit. C od kilku lat i nie pamiętam kiedy ostatnio rozwinęło się przeziębienie.

  5. Olga – w jakich dawkach podawałaś swoim dzieciom Cebion w wieku niemowlęcym?
    Podawałaś codziennie czy tylko przy infekcjach?
    Od którego miesiąca można przejść na Witaminę C liposomalną i w jakich dawkach?

    1. Zaczęłam podawać Cebion przy pierwszej infekcji, ok 3 miesiąca. Nie pamiętam już dawek.. Natomiast stężenie wit C w Cebionie nie jest wysokie, dlatego pamiętam, że dawki były dość duże (tzn. pojedyncza dawka nie duża, ale podawana często). Przez jakiś czas podawąłam Cebion prewencyjnie, ale już w mniejszych dawkach. Kwas askorbinowy zaczęłam podawać ok. roku – znów to nie były duże dawki, bo ciężko jest przekonać tak małe dziecko, żeby piło wit C…
      Wit C liposomalna, z tego co kojarzę, jest w tabletkach lub kapsułkach, więc to można już pokruszyć i dodać do napoju lub jedzenia. Myślę, że z wit C liposomalną poczekałabym do ok. 10-12 miesiąca (czyli do czasu kiedy dziecko przyjmuje już stałe pokarmy, choć pewnie można wczesniej, bo to bezpieczna forma). Dawek niestety nie podam, bo trzeba spojrzeć na konkretny produkt.
      Maluszek chory?

      1. Tak, mała urodziła się z wadą układu moczowego, jest już po jednym zabiegu pod narkozą, prawdopodobnie czeka ją operacja za jakiś rok, dwa. Ze względu na wadę na bardzo dużą tendencję do zapaleń układu moczowego, miała już 3 poważne zakażenia, za każdym razem podawany był dożylnie antybiotyk w szpitalu, celowany w odpowiednią bakterię na podstawie posiewu moczu (nie była to E.Coli ale dużo gorsze dziadostwo). Praktycznie od urodzenia jest na furaginie, codziennie je też probiotyk. Jest karmiona wyłącznie mlekiem mamy. Od jakiegoś czasu próbuję jej podawać właśnie Cebion, ale usilnie wypluwa wszystko co kwaśne. Próbowałam już chyba wszystkich metod, jedyna która daje radę to podawanie jej po jednej kropelce na smoczku, czasami wypluje, ale czasami połyka. No i jestem w stanie podać skutecznie kilkanaście kropel dziennie w taki sposób.
        Jako że zaraz zacznie się nasza przygoda z rozszerzaniem diety, poszukuję metod, które mogłyby wzmocnić jej wyjałowiony antybiotykami organizm, niestety jest to trochę błędne koło. Planuję podawać po łyżce żelu aloesowego rozcieńczonego z wodą, do tego wit C (niestety nie ma opcji jeszcze w dużych dawkach), masz jeszcze jakieś pomysły co będzie bezpieczne?

        1. Ana, jesteś dzielną mamą! W czy próbowałaś podawać Cebion ze swoim mlekiem? Karm piersią maksymalnie długo, jedz dużo kiszonek i pij spore ilości wit C, pojawi się także w mleku! Czy podajesz jej probiotyk? Warto zainwestować w to. I zmienać probiotyki, tak, żeby różne szczepy kolonizowały jelito.
          Rozumiem, że chcesz podnieść jej odporność, to dobrze. Gdyby nasi lekarze nie wierzyli ślepo big pharmie, Twoja córeczka może mogłaby dostać wit C dożylnie i obejść się bez antybiotyków (być może).
          Skup się na „produkcji” flory bakteryjnej u małej. Pozwalam sobie wkleić moje maile do pewnej mamy, która pytała mnie o odporność dziecka. Zaznaczam, że wklejam tylko moje wypowiedzi.

          „Ja też podawałam dziecku Cebion w pierwszych miesiącach. Zaczęłam podawać kiszonki w postaci soku z kapusty kiszonej i ogórków kiszonych (najlepiej domowych, bo mamy pewnoość, że nie ma tam sztucznych dodatków) około 4 miesiąca. Na początku na palec, żeby sobie w ten sposób wysysał sok, a w 5 msc dostawał ogórka kiszonego do ręki, pod moją kontrolą. Jak zaczął odgryzać kawałki zrezygnowałam z ogórka, ale nadal był sok. Zacznij od kilku kropli i obserwuj. Amerykańscy lekarze naturopaci mówią o tym, żeby dzieciom codziennie podawać kiszonki – 1 łyżeczka już wystarczy. Oczywiście to wszytsko przyjdzie z czasem, ważne żeby dziecko zaakceptowało smak kiszonek. No i żeby sami rodzice też je jedli, żeby był dobry przykład 🙂 Ukisić można wszystko, nawet owoce!

          Kiedy maluch zacznie raczkować i zrobi się ciepło puszczaj go na ziemię, na błotko, na trawę – upewnij się tylko, że nie było na niej oprysków. Pozwól mu na lizanie ziemi, wkładanie jej do buzi, to naprawdę mu nie zaszkodzi wręcz przeciwnie! jeśli macie takie możliwości korzystajcie z nich – w nieskażonej ziemi żyją pożyteczne dla nas drobnoustroje. One też kolonizują nasze jelita i działają dobroczynnie na odporność.

          Unikaj chemii w domu. Jeśli stosujesz odświeżacze powietrza i klasyczne płyny do podłóg, przemyśl przejśćie na ocet lub jakieś eko środki. Niestety taka chemia zabija nasze pozytywne bakterie. Kiedy synek zacznie raczkować i podłoga stanie się jego ulubionym miejscem, wszystko będzie trafiało do jego buzi i… do jelit.

          Przy rozszerzaniu diety unikajcie cukru, który też wyniszcza pozytywne bakterie w jelicie. Biszkopty, ciasta, słodkie przekąski, kiedyś dziecko oczywiście pozna ich smak, ja wychodzę z założenia, że im później tym lepiej.

          Jeśli chcesz zbadać florę dziecka, polecam https://instytut-mikroekologii.pl/ Słyszałam o nich pozytywne opinie, z tego co wiem opisują badania i podają zalecenia, co pozwala na wprowadzenie zmian.

          Budowanie flory jelitowej to 6-12 miesięcy zazwyczaj, Ty też zadbaj o swoją. Codziennie kiszonki, własny zakwas buraczany. Unikaj cukru, bo on karmi patogeny.”

          „No to prawda, że sól, ale te domowe przetwory zawsze będą miały jej mniej, poza tym zaczynamy od małych ilości. Jak widziałam,że synek chce ogórka to mu nie żałowałam, dziś już ich nie je bo przestały smakować 🙂 Taaak, kiszonki jemy przez okrągły rok.

          No dziecko może coś złapać, mój mały miał kleszcza, ale dość szybko go zauważyłam i wyciągnęłam. Takie rzeczy mogą się przydarzyć. Ale to Ty jesteś szefem dziecka i Ty decydujesz, czy chcesz żeby śmigał po trawie i błocku czy nie 🙂 Tu pisałam o tym trochę:

          http://olchasosnowa.pl/dlaczego-dzieci-potrzebuja-brudu/

          1. Dzięki za wsparcie i rady 🙂 O kiszonkach nie pomyślałam, dobry pomysł !
            Z moim mlekiem próbowałam podawać Cebion – też niestety wypluwa. Może jak będzie starsza to ta tolerancja kwaśnego smaku się poprawi, na pewno!
            Co do probiotyków – podaję od urodzenia, Dicoflor, Bio Gaia, Coloflor Cesario na zmianę. Witaminę D też oczywiście podaję.
            Rozszerzanie diety też planuję zrobić dobrze tzn zero kaszek sklepowych, (kupilam Helpa), do tego warzywka i owoce z eco hodowli.
            Co do zabawy w ziemi – mała nie była szczepiona bo nie zaryzykujemy przy jej stanie zdrowia i ciągłych infekcjach. Tężec jej nie grozi? Czytałam, że ta szczepionka i tak nic nie gwarantuje, ale nie chciałabym sobie później pluć w brodę.
            Apropo dożylnych wlewów z wit C – napiszę tutaj bo może komuś się przyda.
            Obdzwoniłam kilka prywatnych klinik i placówek robiących te wlewy w Krakowie – nikt nie podejmie się zrobienia wlewu tak małemu dziecku, a jak już słyszą że dziecko z wadą nerek to nawet starszym dzieciom nie zrobią.
            W tych placówkach nie mają zatrudnionego pediatry, który mógłby zareagować w przypadku reakcji niepożądanej. Jakby ktoś potrzebował info które placówki robią dzieciom z innymi problemami to dam znać, bo niektóre przyjmują tylko pełnoletnich.
            Co do pediatrów ogólnie – większość z nich umie nieudolnie leczyć tylko grypy i przeziębienia. Niektórzy robili wielkie oczy gdy mówiliśmy jaką wadę ma córeczka, a ma dość „popularną”, dobrych urologów i nefrologów dziecięcych jednak poznałam. Tylko wiadomo, że ZUM leczą konwencjonalnie…

          2. Woow! To komu ja tu takie podstawy tłumaczę skoro mam do czynienia z ekspertką 🙂 Jesteś bardzo świadomą mamą 🙂
            Dzięki za tak przydatne informacje! Szkoda, że nasi lekarze jeszcze nie umieją „obsługiwać” tak małych dzieci (wlewy z wit C), podejrzewam, że z czasem to się może zmienić. Myślę, że za granića nie byłoby z tym problemu. Na wszystko potrzeba czasu… W końcu wierzę, że i u nas będą pediatrzy z prawdziwego zdarzenia, którzy chore dziecko będą traktować nie jak kolejny numer na taśmie, ale szczególnie i dokładnie.
            Niestety muszę się zgodzić, nasi pediatrzy potrafią tylko straszyć (mnie straszą za każdym razem kiedy jesteśmy u lekarza) i wypisywać recepty na antybiotyki i sterydy.
            Co do tężca nie dysponuję takimi informacjami, więc wzbronię się przed odpowiedzią. Możesz popytać na forum szczepienia.org lub na grupach fb co sądzą inni rodzice, ale decyzję podejmiesz oczywiście sama.
            Żeby polubić jakiś smak potrzebnych jest 10 prób, więc pewnie ze smakiem kiszonek pójdzie łatwiej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *