15 lipca 2016 Olcha Sosnowa 0Comment

Mnóstwo organicznej żywności pochodzi dziś z Chin i z Azji w ogóle. Jeśli pochylimy się nad tym epitetetm, okazuje się, że mamy do czynienia z oksymoronem. Termin organiczny, to w Chinach… żart. Nie ma tam regulacji dotyczących używania środków chemicznych.  Są regiony, w których pszczoły wąchają kwiatki od spodu. Ta informacja powinna dać pewien ogląd na stopień skażenia środowiska chińskiego. A my, oświeceni, z zachodniej cywilizacji, możemy mówić o naszych regulacjach, bio żarciu, slow food, fit, organic etc., ale skoro produkcja odbywa się na innym kontynencie, skoro nie nadzorujemy osobiście hodowli, to pozostajemy z naszymi regulacjami sami. Żeby nie powiedzieć dosadniej co możemy sobie z nimi zrobić.

Książka Mike’a Adamsa Food Forensics to dzieło (wydane pod koniec czerwca br.), które ujawnia nieprzyjemne fakty dotyczące amerykańskiego pożywienia. A więc niech się Amerykanie trują sami, u nas jest lepiej, do nas to jeszcze nie dotarło. Hmm…W niezależnym laboratorium (posiadającym certyfikaty), autor zbadał mnóstwo produktów, w tym także te oznaczone jako bio, oragnic i co nie tylko, pod kątem ich tokstyczności. Co znalazł?

Ołów w jedzeniu

Wolfram, ołów, aluminium, rtęć, arszenik, ogólnie całą plejadę metali ciężkich w jedzeniu. Oto lista produktów, w których ołów przekracza dopuszczalną normę: kakao, organiczne białko ryżowe, mangostan z ekologicznej uprawy, suplementy z kurkumy, zielone mieszanki superfoodsy,  rośliny morskie, płatki śniadaniowe, mielona kolendra, małże, maca, spirulina pochodząca z Indii, różne przyprawy kuchenne (o podróbkach przypraw pisałam tu), jedzenie dla zwierząt (pochodzące z Chin), suplementy wapnia i niektóre suplementy z minerałami, chlorella, także pochodząca z Chin.

Skąd tam ołów? Z pestycydów, z wody, którą rośliny są podlewane, ze skażonej ziemi.

Lista jest dość ogólna i dotyczy co prawda produktów trafiających na rynek amerykański, ale problem dotyczy w jakiejś mierze także nas. Importujemy przyprawy, suplementy i superfoodsy… Poza tym, a raczej przede wszystkim, oburzać powinno to, że importerzy i dystrybutorzy nie sprawdzają, nie badają! Nie tylko im brak świętości. Czy polskich producentów interesuje zawartość metali ciężkich w produktach, które stoją w naszych kuchniach i łazienkach, które jemy od rana do wieczora i karmimy nimi swoich ukochanych? Wątpię. Tak jak nikogo nie interesuje to, że codziennie jesteśmy truci wodą kranową, lekami, szczepionkami, tak nikt nie dba o zawartość metali ciężkich w jedzeniu.

Amerykańscy importerzy mają świadomość (czasem więszką, czasem mniejszą) tego, że zapychają rynek skażonymi produktami pod flagami bio&organic. Po odwiedzinach Adamsa wielu otwierało szeroko oczy ze zdumienia, lecz nie zrobili z tą wiedzą nic i szczuli autora psami na do widzenia. Myślę, że w Polsce wygląda to podobnie. Coś tam się podejrzewa, ale się nie sprawdza, bo to w końcu bio. A nie daj Boże by coś wyszło w testach… Nie, nie, to jest produkt pierwszego sortu!

Mike zarzeka się, że przed wydaniem książki otrzymywał propozycje pieniężne, aby nie dopuścić do jej publikacji. Otrzymać miał też lukratywne propozycje reklamowe. W końcu grożono mu pozwami sądowymi.

Czy wkrótce będziemy mówić już nie tylko o przemyśle big pharma, big food,  ale o big superfoodsach?

Źródło 1

Wyjaśnienie w celu uniknięcia nieporozumienia

Wszystkie informacje znajdujące się na tym blogu tworzone są na podstawie wysokojakościowych źródeł, mają wartość jedynie poznawczą. Jeśli decydujesz się na wprowadzenie w życie którejkolwiek porady (cieszę się), robisz to na swoją odpowiedzialność (bo z natury tacy jesteśmy). Nie jestem lekarzem, dlatego wykorzystując informacje znalezione na olchasosnowa.pl, konsultuj się  z lekarzem lub farmaceutą. Ja mam jedynie inklinacje ku znachorsku, a ci jak wiadomo, pogrążeni zostali na kartach starożytnych ksiąg.

(Visited 187 times, 1 visits today)
Podobało się? Podziel się tym tekstem z innymi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *